A ja zaproponuję coś abstrakcyjnego. Hogwart Cyberpunk xD
Mamy rok odległy. Świat rządzony jest przez wielkie korporacje. Hogwart to już tylko wspomnienie i ruina.
Londyn stał się potężną metropolitą gdzie rządzą megakorporacje, których siedziby mieszczą się na ostatnich piętrach potężnego miasta z wieżowcami na 90 pięter jak nie więcej. Mugole są cwane i dysponują technologią, która wykrywa magię. Korporacje, wśród wrogów widzą czarodziejów, gdzie nie ma znaczenia twoja czystość krwi. Czarodzieje muszą się ukrywać w najbiedniejszych i zapomnianych dzielnicach na samym dole miasta. Rozwarstwienie jest ogromne i klasy społeczne są wyraźne jak nigdy. Grupa czarodziejów postanawia założyć podziemny hogwart, aby móc się bronić przed mugolami z korporacji. Tworzą społeczność, która z czasem się powiększa. Muszą oczywiście uważać. Megakorporacje wpuszczają do dolnych dzielnic najróżniejsze potwory, zmuntowane ale też mechaniczne, z którymi czarodzieje muszą walczyć.
Tworzą się ponownie domy, Ravens, Gryff's, Slyts i Puff's zgodnie z tradycją. Kształtuje się nowe ministerstwo magii, nowe zasady, nowy świat czarodziejów, który cały czas wisi na włosku. Wszystko zależy od tej akademii, która ma niedawno powstała i ma uczyć młode pokolenia radzenia sobie w trudnych czasach. Kształtują się nowe postawy reprezentowane przez Zakon Feniksa i Dumbledora - umiarkowane, szukające innych metod niż siła, zorientowane na obronie. Oni szukają sojuszników wśród najbiedniejszej i najliczniejszej społeczności mugoli, która też pragnie zmian i chce obalić korporacje, czyli najbogatszą grupę, ktora nie jest liczna, ale dzięki pieniądzom i technologii utrzymuje swój status quo. Druga postawa reprezentowana przez nieżyjące symbole: Grindewalda i Voldemorta, która w trudnych czasach wcale nie wydaje się zła, a wręcz przeciwnie - zakłada partyzancką wojnę z korporacjami i walkę o godność czarodziejów. Świat jest inny, mugole, a zwłaszcza megakorporacje są conajmniej równe czarodziejom i zwalczają ich - nie ma zatem miejsca na sentymenty wedle zwolenników doktryny Voldemorta. Trzeba zacząć wojnę totalną.
Miotły już nie dają przewagi, gdyż korporacje dysponują równie szybkimi samochodami o napędzie odrzutowym. Organizuje się polowania na czarodziejów. Świat taki jest dość mroczny, brudny (ten na dole) i nieprzyjazny, ale istnienie szkoły daje nadzieję i namiastkę normalnego życia młodym czarodziejom. Szaty są zastąpione punkowymi ciuchami, skórzanymi kurtkami, a dominujące fryzury to wygolone boki z fikuśnymi, kolorowymi pasemkami u dziewczyn (generalnie większa swoboda). Taka szkoła nie jest jedynie systemem klas 1-7, ale żyją w niej także dorośli czarodzieje. Szkoła nie przypomina pięknego zamku, ale piwnice i stare hale produkcyjne.
Szkoła, czy akademia dopiero się tworzy. Są ludzie pełni woli walki, ale to dopiero początek. Wszystko kształtuje się na nowo. W takich warunkach nauka to nie sielanka, ale walka o przetrwanie, gdzie liczy się odwaga gryfonów, mądrość krukonów, spryt ślizgonow i braterstwo oraz lojalność puchónow.